niedziela, 26 lutego 2012

Czuję jak noc się zaczyna, odziela mnie od życia...

 Po raz ostatni spojrzałam na mój pokój, po czym bezszelestnie zamknęłam białe drzwi. Oparłam się o bordową ścianę korytarza, sunęłam się na podłogę i zaczęłam płakać. Pojedyncze, słone kropelki spływały po moich zaróżowionych policzkach, w właśnie tu, w stanie Ohio zostawiałam część swojego życia: wszystkie wspomnienia, przyjaciół, pierwsze miłości i rozterki przeżyłam w moim rodzinnym mieście Hamilton. Moi przyjaciele nie  mogli mnie pożegnać, ponieważ mieli do załatwienia ważne sprawy, o których niewiele było mi wiadomo. Właśnie to bolało mnie najbardziej, spędziłam z nimi tyle wspaniałych chwil i nawet nie mogłam się z nimi porozmawiać tuż przed odjazdem, ale uświadomiłam sobie, że nie ich życie nie polega tylko na żegnaniu mnie przed moim starym domem. Zabrałam ostatnią walizkę, po czym wstałam i poszłam na zewnątrz. W samochodzie czekała na mnie moja rodzicielka razem z moją 15-miesięczną siostrą, która słodko spała na tylnym siedzeniu auta. Kącik moich ust delikatnie uniósł się ku górze, nie mogłam napatrzeć się na maleństwo, które ssało swój kciuk. Zapięłam pas, mama odpaliła silnik i ruszyła w drogę, nasunęłam słuchawki na uszy i pogrążyłam się w melodii " Skinny Love". Uwielbiałam takie piosenki, wprawiały mnie w melancholię i zamyślenie, wprowadzały w inny, lepszy świat. Samochód zatrzymał się na parkingu, wzięłam małą na ręce, natomiast mama wyciągnęła z bagażnika moją walizkę, pewnie chwyciłam za rączkę kierując się w stronę wejścia. Spokojnie przeszłyśmy odprawę, następnie znalazłyśmy się na pokładzie samolotu. Stweardessa zabroniła mi słuchać muzyki, więc postanowiłam udać się do krainy błogiego snu.

***
- Chole, kochanie! Wstawaj, jesteśmy na miejscu. - usłyszałam delikatny głos mamy
- To już? - spytałam zaspanym głosem nie ukrywając zdziwienia
- Tak. Weźmiesz Melanie? - spytała a ja kiwnęłam twierdząco głową.

Moja młodsza siostra z uśmiechem obserwowała to, co działo się wokoło. Ubrana w fioletową kurteczkę i różową spódniczkę wyglądała jak księżniczka, podniosłam ja z siedzenia i mocno do siebie przytuliłam. Jej małe, pulchne rączki krążyły w moich włosach, sprawiało jej to ogromną radość, dlatego postanowiłam nie przerywać jej zabawy. Wysiadłam z samolotu  spoglądając na wielki, granatowy napis umieszczony na ogromnym, szklanym budynku : "London Airport, Hartmann Road, United Kingdom".  Dumnym krokiem ruszyłam przed siebie, pchnęłam drzwi i wkroczyłam do środka, poczułam przyjemne ciepło i miły, świeży zapach , który pobudzał moje kubki smakowe. Mój brzuch wydał dość dziwny odgłos, który "proponował" mi coś do jedzenia. Napisałam mamie sms z informacją, że razem z Mel idziemy do bufetu, stanęłam przed ladą proponując mojej siostrze przeróżne, dozwolone jej smakołyki, sama wybrałam truskawkowego MilkShake.  Po chwili moja siostra wskazała palcem świeży, zmiksowany soczek z jabłek. Miła pani podała nam zamówienie, wyciągnęłam z kieszeni portmonetkę i zapłaciłam za napoje. Karmiąc dziewczynkę obserwowałam przechodzących ludzi, wszyscy wydawali się być nieobecni, ich skupione wyrazy twarzy sprawiały, że czułam się inna, gorsza. Wzdrygnęłam się, szybko oderwałam się od tych nachodzących mnie  myśli i zajęłam się jedzeniem. Nagle przede mną pojawiła się mama, pogłaskała małą po główce a mi posłała uśmiech pełen troski i miłości. Odwzajemniłam jej gest tym samym, po czym wstałam z miejsca i razem z rodziną udałam się na zewnątrz, gdzie najstarsza z nas zamówiła taksówkę. Dojechałyśmy pod duży dom, który wyglądał jak z bajki. Wyszłyśmy z auta i podbiegłyśmy pod drzwi wejściowe, mama przekręciła kluczyk w drzwiach zapraszając nas do środka gestem dłoni. Rodzicielka widziała dom już wcześniej, ponieważ to ona go projektowała, urządzała, stopniowo przywoziła tu nasze rzeczy. Na górę prowadziły kręte schody, na które od razu wbiegłam, szukałam mojego pokoju, jednak bezskutecznie, dopiero po chwili spostrzegłam kolejne stopnie. Po cichu weszłam wyżej i to co zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach. Pokój był niesamowity, miałam swoją łazienkę i garderobę. Zbiegłam na dół i  mocno wyściskałam mamę.

- Dziękuję ! Tu jest niesamowicie ! - krzyczałam
- Przecież wiesz, ze dla Ciebie i Melanie zrobię wszystko. - szepnęła całując mnie w czoło
- Tak wiem. Jesteś kochana - powiedziałam
- Dobrze, starczy tych czułości, jutro idziesz do nowej szkoły, więc musisz się porządnie wyspać. - powiedziała stanowczo
- Ale jak to? Już jutro będę się uczyć? - spytałam załamana
- Niestety nie - powiedziała z uśmiechem - Jutro mamy rozmowę z dyrektorem  i musimy wziąć ze sobą Melanie

____________________________________________________________

I oto jest pierwszy rozdział mojego opowiadania. Jest on rozdziałem wprowadzającym, co oznacza, że nie dzieje się w nim zbyt dużo.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się bardzo ciekawie :D
    Czekam na nastepny rozdziła i zapraszm do siebie . Ja też zaczynam pierwsze swoje opowiadanie^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog, mam nadzieję, że będą kolejne rozdziały i zapraszam na swojego dopiero co rozpoczętego bloga :

    http://lay-all-your-love-on-me-honey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń