poniedziałek, 26 marca 2012

06. I can't live withut you... I wanna die with you

Głos Vanessy wyrwał mnie z zamyśleń, stała przede mną ubrana w koralową, falbankową spódniczkę i bluzkę na ramiączkach w odcieniu beżu. Podała mi papierowy kubek kawy z mlekiem, po czym usiadła obok mnie. Siedziałyśmy w milczeniu, obydwie popijałyśmy gorącą ciecz i z zaciekawieniem obserwowałyśmy mijających nas ludzi. Nikt nie zwracał uwagi na dwie uczennice, które uciekły ze szkoły, po prostu bez jakiegokolwiek zainteresowania przechodzili obok. Dziewczyna spojrzała na mnie, wyglądała jakby chciała zacząć rozmowę, ale bała się mojej reakcji. Wpatrywałam się w nią swoim nieobecnym wzrokiem, w jej oczach dostrzec można było smutek

- Chcesz pogadać? - spytałam
- Chyba potrzebuję rozmowy. - odpowiedziała - Zrozumiem, jeśli ty nic mi o sobie nie powiesz, masz prawo mi nie ufać.
- Zaufanie... pfff. To chyba coś nie warte uwagi -  rzuciłam trochę z pogardą
- Tak naprawdę nie kochałam Zayn'a, można powiedzieć, że byłam z nim bo był popularny jak ja. Tworzyliśmy sztuczną parkę, wczoraj zrozumiałam, że nie ma sensu udawać . Zrozumiałam to dzięki Tobie, tak sądzę. Zachowywałam się jak księżniczka. Jestem ci wdzięczna. - wyznała patrząc mi w oczy
- Czasami jedna osoba potrafi odmienić twoje życie o 360 stopni, trzeba podkreślić, że może to być osoba, która nie darzy Cię żadnym, nawet najmniejszym uczuciem. - powiedziałam -  Ciężko znaleźć prawdziwą miłość, ale czasem warto poczekać.
- Masz rację. - przytaknęła przytulając mnie - Idziemy do szkoły. Nie pozwolę abyś była na wagarach już drugiego dnia
- Nie koniecznie chce tam wracać, ale to mój drugi dzień, więc wypada być obecnym - powiedziałam

Dziewczyna wstała z ławki a zaraz za nią ja, szłyśmy pod ramię w kierunku wielkiego budynku.  Kiedy weszłyśmy do środka trwała właśnie długa przerwa, szybkim krokiem udałyśmy się na stołówkę, gdzie jak zwykle panował chaos. Podchodząc do lady cały czas patrzyłam na swoje stopy, za wszelką cenę chciałam uniknąć wzroku Charlotte i chłopaków, ich widok nie sprawiłby mi radości. Wzięłam na tacę frytki, sałatkę z pomidorami i sok pomarańczowy, nadal wpatrzona w  podłogę szłam przed siebie w poszukiwaniu stolika. Nie wiedziałam kiedy moje jedzenie znalazło się na bluzce .... Harrego. Spojrzałam na niego wypowiedziałam ciche "przepraszam", chłopak patrzył mi prosto w oczy, w których dostrzec mógł ból i powoli napływające łzy. Wziął mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz, wprowadził mnie do męskiej łazienki, dokładnie do tej samej, w której wczoraj się poznaliśmy, zaciągnął mnie pod okno, następnie chwycił mnie w talii i posadził mnie na parapecie. Wpatrzona w swoje kolana, słuchałam szumu wody lecącej z kranu, która po chwili z pluskiem uderzała o umywalkę, Styles wyszedł z kabiny naciągając na siebie nową, czarną koszulkę z napisem RAMONES. Podciągnęłam kolana pod brodę, pustym wzrokiem patrzyłam przed siebie na czerwone kafelki, chłopak podszedł do mnie, opierając brodę na moim kolanie spoglądał mi prosto w oczy. Próbowałam odwrócić głowę w przeciwną stronę jednak chłopak chwycił mnie za podbródek

- To nie jest tak, że my Ci nie ufamy - zaczął
- To jak jest? Wytłumacz mi to - wtrąciłam dość donośnie
- Chodzi o to, że baliśmy się twojej reakcji. Charlotte też dowiedziała się przypadkiem - wyznał
- Nie ma sensu tego rozdrapywać, zrobiliście jak wam się podobało. Ja już pójdę - powiedziałam

Chłopak cofnął się a ja zeskoczyłam z parapetu. Stałam na przeciwko niego, chłopak zbliżył się do mnie i oparł swoje czoło na moim. Ogarnęło mnie przyjemne ciepło, jego dłoń delikatnie ujęła mnie w talli drugą natomiast wplótł w moje włosy. Stałam nieruchomo i czekałam na ten jeden moment, który powoli miał nadejść. Harry przyciągnął mnie do siebie jednym, zdecydowanym ruchem, następnie delikatnie mnie pocałował, Loczek nie widząc oznak protestu stał się bardziej namiętny i zachłanny. Oderwał się ode mnie i czekał na reakcję, uśmiechnęłam się niepewnie, co spowodowało, że chłopak ponownie wpił się w moje wargi. Po chwili odsunęliśmy się od siebie, pięścią delikatnie uderzyłam do w klatkę piersiową, po czym uwolniłam się z jego uścisku. Nie wiedziałam co miałam o tym wszystkim myśleć, to był Harry, który mógł mieć każdą dziewczynę, a ja głupia dałam się podejść jak dziecko. Zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję, wyszliśmy z toalety i pobiegliśmy w stronę klasy, ostatnią lekcją była historia, którą mieliśmy razem z chłopcami, co oznaczało, że również z Harrym. Wbiegliśmy do sali, gdzie siłą zostałam zaciągnięta na ostatnią ławkę, Styles usiadł na krześle obok i cały czas patrzył się na mnie jak na idiotkę. Z niecierpliwością czekałam na koniec lekcji, czułam się niekomfortowo a on nie chciał zakończyć tego całego oglądania mojej osoby. Z udawaną uwagą słuchałam kobiety w podeszłym wieku, która przedstawiała nam przebieg bitwy o Anglię. W najmniej spodziewanym momencie usłyszałam upragniony dźwięk.

***
Siedziałam w domu i rozmyślałam nad wydarzeniami z dnia dzisiejszego, szczególnie o jednym, gdy dostałam sms'a. Z kieszeni jeansów wyciągnęłam telefon i przeczytałam treść wiadomości, zdezorientowana patrzyłam na wyświetlacz i po raz kolejny czytałam słowa:

" Nie mogę się doczekać, kiedy Cię zobaczę. Harry x"

Rzuciłam telefon na łóżko i wolnym krokiem udałam się do łazienki, wzięłam szybki, gorący prysznic, zmyłam resztki makijażu, związałam włosy w luźnego koczka na czubku głowy. Gotowa do snu położyłam się na wygodnym materacu, chwyciłam  za telefon i w przypływie chwili odpisałam chłopakowi na wiadomość

" To słodkie. Ja też nie mogę się doczekać. Chole x"

__________________________________________________________________________
No i mamy 6.


sobota, 24 marca 2012

05.I just have time for you...enjoy the view

Zostawiłam przyjaciółkę samą na korytarzu i podbiegłam do cheerleaderki, złapałam ją delikatnie za ramię, dziewczyna odwróciła się i rzuciła mi zszokowane spojrzenie. Delikatnie uniosłam kącik ust ku górze



- Co? Chcesz upokorzyć mnie jeszcze bardziej? - spytała z wyrzutem
- Nie. Chcę Ci powiedzieć, że jest mi cholernie przykro. - powiedziałam
- Mogłaś pomyśleć o tym wcześniej. - rzuciła oschle
- Przecież sama widziałaś, że zostałam w to wplątana bez mojej zgody. -broniłam - Nie chciałam cię zranić. Wybacz. - powiedziałam i odeszłam
- Masz rację - usłyszałam za plecami-. To moja wina, zachowuje się jak rozpieszczona dziewczynka i bezpodstawnie ranię ludzi
- Nie da się ukryć. - dodałam i uśmiechnęłam się próbując ukryć zdziwienie - Może spotkamy się na stołówce podczas przerwy
- Jasne. - rzuciła mi ze śmiechem

Odeszłam zostawiając Vanessę samą. Podeszłam do Charlotte, która z niedowierzaniem obserwowała całą sytuację. Obdarzyłam ją tajemniczym spojrzeniem i poszłam dalej, moja koleżanka nadal stała w miejscu jednak zerwała się po chwili i szybko do mnie podbiegła. Zaczęła wypytywać mnie o treść rozmowy z cheerleaderką, opowiedziałam jej w skrócie  o czym rozmawiałam z Van, jednak pominęłam fakt o stołówce, wiedziałam, że nie byłaby zadowolona.  Weszłyśmy do klasy równo z dzwonkiem, zajęłyśmy odpowiednie miejsca, po czym z uwagą słuchałyśmy pani od biologii. Co jakiś czas dyskretnie obserwowałam Lottie, z której twarzy nie znikał uśmiech, mogłam tylko przypuszczać, że myśli o Irlandczyku. Właśnie, gdzie oni się podziewali? Od rana ich nie widziałam, może nas unikali po wczorajszym spotkaniu? Niespodziewanie w moich uszach rozbrzmiał dźwięk szkolnego dzwonka, wstałam z krzesełka i ruszyłam w stronę drzwi.  Wychodząc z klasy z impetem wpadłam na kogoś, runęłam na ziemię, otrząsnęłam się po chwili i rozejrzałam się dookoła. Nade mną stał przystojny chłopak, jego niebieskie źrenice obserwowały mnie dokładnie, blond włosy ułożone w nieładzie dodawały mu uroku rozrabiaki, ubrany był w czarno-niebieską koszulę w kratę i luźne jeansy. Uśmiechnął się ciepło i podał mi rękę, pewnie chwyciłam jego dłoń, kiedy już stałam na nogach przedstawiłam mu się

- Matt - odpowiedział zachrypniętym głosem - Twoja koleżanka na ciebie czeka - dodał po chwili wskazując palcem Charlotte
- Ok.  Dzięki za informację i przepraszam. - powiedziałam z uśmiechem
- Nic się nie stało, zdarza się. Pewnie się jeszcze spotkamy - rzucił, a jego głos delikatnie rozległ się w moich uszach.

Podbiegłam do przyjaciółki, która nie ukrywała rozbawienia w związku z zaistniałą sytuacją. Udawałam oburzoną jednak w środku nie mogłam wytrzymać, dziewczyna delikatnie szturchnęła mnie w ramię. Wyrwałam się z zamyśleń,  zaczęłam rozmowę o błękitnookim chłopaku. Zdaniem rudzielca Matt był typowym szkolnym przystojniakiem, zgrywał twardziela, ale potrafił oczarować dziewczyny, złamał wiele serc. Kręciły go motocykle i deskorolki, którymi otaczał się po szkole. Miałyśmy wolną godzinę, więc mogłyśmy robić co tylko nam się podobało. Chciałam iść do pobliskiego supermarketu, ale Lottie miała dla nas inne plany. Z tajemniczym wyrazem twarzy oznajmiła mi, że zabierze mnie w sekretne miejsce. Prowadzona po ciasnym, ciemnym korytarzu nie zaprzestawałam mówić. Widziałam zirytowaną miną mojej towarzyszki, najwyraźniej chciała abym była cicho jednak ja nie zaprzątałam sobie tym głowy tylko ciągnęłam w nieskończoność mój monolog. Stanęłyśmy pod wielkimi, metalowymi drzwiami, gdzie przedstawione zostały mi zasady zachowania po "tej drugiej stronie", kiwałam dobitnie głową na znak zrozumienia. Gdy dziewczyna zakończyła przedstawiać mi regulamin ponownie zaczęłam rozmowę na temat Matt'a, który mnie oczarował. Dziewczyna wyciągnęła spod koszulki kluczyk, którym otworzyła drzwi, pchnęła je z całej siły po czym wciągnęła mnie do środka. Zdezorientowana znalazłam się  w środku

- ... on jest taki uroczy, kochany - wzdychałam
- Uspokój się. - powiedziała znacząco dziewczyna
- Tak. Mogłabyś przestać, bo się zawstydzę - usłyszałam głos Harolda, odwróciłam się w jego stronę
- Yyy, co wy tu robicie? - spytałam oszołomiona widząc chłopców - Myślałam, że to kryjówka Charlie, coś spokojnego w sam raz do nauki
- Czyli ona jeszcze nie wie? - Liam skierował to pytanie do Char, która przecząco ruszyła głową
- Ej ja tu jestem! - krzyknęłam - Czego nie wiem?
- Chodź. - usłyszałam głos Zayn'a, który pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia

  Ponownie znalazłam się w ciasnym, obskurnym korytarzyku, gdzie Zayn szarmancko oparł się o ścianę, wyciągnął w kieszeni papierosa i zaczął zaciągać się dymem. Niecierpliwie czekałam na wyjaśnienia, chłopak wydawał się być w innym świecie, nie śpieszył się z odpowiedzią. Po pewnym czasie stanął przede mną, patrzył mi prosto w oczy, jego usta znajdowały się na wysokości mojego nosa, na jego twarzy malował się wyraz powagi. Powiedział mi o ich planach, wszystko ze szczegółami, Charlotte wiedziała o wszystkim już wczoraj, natomiast ja byłam dla nich tą nową,tą do której zdaniem Zayn'a nie mieli zaufania. Patrzyłam z niedowierzaniem na chłopaka, który zbliżył się do mnie, dzielił nas tylko jeden, malutki krok. Przyparł mnie do ściany i zablokował mi drogę ramionami, jego wzrok krążył po mojej twarzy, nie ufał mi, wypowiedział tylko kilka słów : "Nikt nie może się tym dowiedzieć".  Wyswobodziłam się z jego ramion, po czym powiedziałam mu tylko, że nie mam zamiaru mówić nikomu o ich sekrecie, bolało mnie to, że nie dowiedziałam się o tym wszystkim w tym samym czasie co Charlotte. Po raz ostatni spojrzałam na Zayn'a, skierowałam się w stronę wyjścia, chłopak oparł się o ścianę i obserwował jak odchodziłam, po chwili zniknął za metalowymi drzwiami.

***
Nie zostałam na pozostałych lekcjach, po prostu wyszłam ze szkoły nie zostawiając nikomu żadnej wiadomości.  Skierowałam się w stronę pobliskiego parku, usiadłam po turecku na ławce i obserwowałam przechodniów, którzy spędzali miłe chwile na piknikach. Zamyśliłam się. Zastanawiałam się, co jest we mnie takiego, co nie pozwala mi zaufać, przecież Charlie też dopiero wczoraj zbliżyła się do chłopaków, ja również, obydwie spędziłyśmy z nimi tyle samo czasu. Z przemyśleń wyrwał mnie głos...





________________________________________________________________


No to jest kolejny rozdział. Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam weny. Strasznie nie podoba mi się to co z tego wyszło, ale ...



Tytuł rozdziału to fragmenty piosenki Busy by Olly Murs

Dziękuje za komentarze ;*

środa, 14 marca 2012

04. I wanna go with you...Take your hand and walk away

Siedziałyśmy w moim pokoju słuchając muzyki, zajadając żelki i śmiejąc się do upadłego, gdy zadzwonił mój telefon, zerwałam się z łóżka w poszukiwaniu dzwoniącego urządzenia. Przeszukiwałam każdy kawałek mebla, na którym siedziałam wraz z Charlotte. Nagle natrafiłam na upragniony przedmiot, nacisnęłam zieloną słuchawkę i nasłuchiwałam rozmówcy

- Cześć to ja Niall ! - wykrzyczał chłopak do słuchawki .
- Oh. Cześć - rzuciłam
- Harry kazał mi do Ciebie zadzwonić. Mam wam przekazać, że po kinie idziemy do .... aplauz proszę! NANDOS - wydarł się
- A Harry nie mógł sam zadzwonić? - spytałam
- Nie, bo znęcamy się nad nim i nie damy mu twojego numeru. No, bo wiesz, on się chyba zakochał !!! - kolejne krzyki,  które mogłyby mnie ogłuszyć
- To słodkie. Pozdrów go - udałam wzruszoną
- Coo? Powinnaś powiedzieć, że jego kręcone włosy nie są ładne i że tak naprawdę kochasz tylko i wyłącznie mnie - usłyszałm wyrzut w głosie blondyna
- Tak. Włosy Harrego są obleśne i Niall prawda jest taka, że nie mogę przestać o tobie myśleć. - szepnęłam
- Cóż za desperatka ! - krzyknął Liam a ja szybko się rozłączyłam

Obdarzyłam Charlotte zdezorientowanym spojrzeniem a dziewczyna wybuchnęła tylko niepohamowanym śmiechem. Po chwili wydusiła z siebie "taaak. oni nie są normalni!", skinęłam głową i  dołączyłam do jej wygłupów. Niespodziewanie do pokoju weszła moja mama z Melanie na rękach, obdarzyła nas badawczym wzrokiem. Przedstawiłam jej moją nową koleżankę, mama wyglądała na zadowoloną, zawsze cieszyła się, gdy ja odnosiłam sukcesy, oczywiście kiedy ponosiłam porażki pocieszała mnie spędzając ze mną wieczór. Była wspaniałą kobietą. Opuściła mój pokój i udała się do kuchni, gdzie miała przygotować nam coś do jedzenia. Rozmawiałyśmy z Charlotte jeszcze chwilę, ale po chwili usłyszałam wołanie z dołu. To moja rodzicielka zapraszała nas na gotowy już posiłek. Wyszłyśmy z pokoju, ruszyłyśmy w kierunku schodów, którymi potem zeszłyśmy na parter, usiadłyśmy przy dużym, szklanym stole, na którym stał talerz z naleśnikami.   Zabrałyśmy się za konsumowanie.

- Cesc. - powiedziała Melanie gramoląc się na kolana mojej przyjaciółki
- Mel to nieładnie tak komuś przeszkadzać - skarciłam siostrę
- Nie! Przestań, kocham małe dzieci. Moja mama pracuje w środku adopcyjnym i ja sama wiążę swoją przyszłość z dziećmi - powiedziała
- Ciekawe. - rzuciłam, a moją koleżankę pochłonęła rozmowa z maluszkiem

Dokończyłyśmy jedzenie i razem z Melanie, która nie odstępowała na krok Charlotte, ruszyłyśmy do mojego pokoju. Wyrzuciłam z szafy wszystkie ubrania i szukałam dla nas czegoś odpowiedniego. Zawołałam mamę, która często pomagała mi w doborze ciuchów. Ruda dziewczyna zajmowała się małą, podczas gdy my kompletowałyśmy zestawy. Gdy skończyłyśmy zaprowadziłam przyjaciółkę do łazienki, gdzie miała założyć przygotowane rzeczy, zniecierpliwiona czekałam na efekty,  po upływie pięciu minut drzwi się otworzyły i stała w nich Charlotte. Nie była to ta sama dziewczyna, którą poznałam dzisiaj rano, ta była inna, piękniejsza i bardziej pewna siebie.  Delikatna, zwiewna, brązowa sukienka idealnie podkreślała jej perfekcyjną figurę, czarne rajstopy wyszczuplały i tak chude już nogi, aby dopełnić uroku mama założyła na jej szyję długi, beżowy wisiorek z piórkiem. Patrzyłam na nią z otwartą buzią, nie mogłam wypowiedzieć słowa, zniknęła Charlotte, która zasłaniała się za długimi spódnicami i rozciągniętym swetrem, stała przede mną Ta zupełnie odmieniona. Wbiegłam do łazienki i z pośpiechem założyłam, zielone spodnie z wysokim stanem, w które wkasałam obcisłą, czarną koszulkę, dołożyłam trochę biżuterii i wyszłam z pomieszczenia. Mama właśnie podkreślała zielone oczy dziewczyny brązowym cieniem, ja natomiast nałożyłam na twarz niewielką ilość podkładu i pudru, rzęsy pociągnęłam tuszem i byłam gotowa. Po chwili dołączyła do mnie piękna Lottie, zbliżała się godzina spotkania, więc wyszłyśmy na zewnątrz. Po chwili pod mój dom podjechał czarny, ogromny samochód, z którego wyskoczył uradowany Niall, gdy zauważył Charlie stanął jak wyryty. Przechodząc obok niego uśmiechnęłam się cwaniacko i rzuciłam : " Tak! Wiem! Wykonałam kawał dobrej roboty!", moje słowa wybudziły chłopaka z transu kiwnął głową i chciał coś powiedzieć, ale ja zniknęłam w samochodzie. Rzuciłam krótkie cześć i obserwowałam Niall'a i Char, wydawało mi się, że się polubili jednak to tylko moje zdanie.

- Yyy... Cześć jestem Louis! - krzyknął chłopak, którego dopiero teraz zobaczyłam.
- Przepraszam, nie zauważyłam Cię. Chole - podałam mu rękę. Do samochodu właśnie wsiadła pozostała dwójka
- A to Ty wdałaś się w walkę plastików? - spytał, kiedy samochód ruszył
- Tak. Gdzie macie Liama i Harrego? - dodałam zaciekawiona
- Są już w kinie i kupują bilety. Nie zdziw się, jeśli pójdziemy na "toyStory" albo "Kota w butach" - westchnął Zayn
- A co z Muppetami ?! - spytał zawiedziony Lou

Dojechaliśmy pod kino, gdzie w środku stali Harry i Liam z masą popcornu i biletami w rękach. Szłam obok Nialla, który widząc chłopaków krzyknął : Myślicie, ze to wystarczy !?,  blondyn chciał biec do bufetu jednak Louis grzecznie wytłumaczył mu, że istnieje coś takiego jak możliwość opuszczenia sali w trakcie spektaklu.  Okazało się, że Loczek wybrał film pt.: Piękna i Bestia 3D, wyśmiałam go, ponieważ ten ckliwy film nie pasował do mężczyzny, za którego chłopak się uważał. Weszliśmy na ciemną salę, gdzie odpowiednio zajęliśmy miejsca : Niall, Harry, Ja, Louis, Zayn, Charlotte, Liam,  średnio podobał mi się pomysł siedzenia obok zielonookiego, ponieważ już przed rozpoczęciem seansu chłopak mówił mi coś na ucho.  W trakcie trwania bajki skupiałam się głównie na rozmowie z Stylesem,  kątem oka widziałam jak Charlotte uśmiecha się do mnie znacząco. Wzruszałam bezradnie ramionami i zaczęłam chichotać, moja koleżanka spojrzała na mnie po raz ostatni i powróciła do podziwiania pięknej Belli. Poczułam oddech Loczka na mojej szyji, delikatnie obróciłam się w jego stronę czekając na  kolejny ruch

- Dlaczego się śmiejesz? - wyszeptał
- Ja? Skądże. - rzuciłam, próbując zachować powagę
- Jesteś poważna jak nigdy. - powiedział cicho i zbliżył się do mnie.
Jego oddech łaskotał moją skórę, pozostałam w bezruchu. Chłopak musnął wargą moją szyję, po czym odsunął się. Zdecydowanym ruchem obróciłam się ku niemu, spojrzałam mu prosto w oczy
- Co to było? - spytałam nie przerywając kontaktu wzrokowego
- Nie wiem o czym mówisz. - powiedział cwaniacko
- Głupek -syknęłam

Zajęłam się podziwianiem kinowego ekranu, zaczęłam wciągać się w historię "Pięknej i Bestii", gdy poczułam, że Louis kładzie się na moim ramieniu. Spojrzałam zdziwiona na Zayn'a a ten tylko zaczął się śmiać, gdy się opanował bezczelnie poczęstował mnie popcornem. Rzuciłam mu najsłodsze "dziękuje" na jakie tylko zdołałam się wysilić. Brązowooki nie przestawał chichotać, denerwował mnie coraz bardziej. W końcu nie wytrzymałam i zrzuciłam z siebie śpiącego Tomlinsona, podeszłam do Zayn'a i wysypałam tu trochę kukurydzy na włosy. Chłopak zerwał się z fotela i ruszył w pościg za mną, biegłam ile sił w nogach, nawet nie zauważyłam, kiedy znalazłam się na dworzu. Zmęczona stanęłam obok małej drewnianej ławeczki, po chwili dołączył do mnie Zayn, który z kieszeni wyciągnął paczkę papierosów. Wyciągnął jednego, aby po chwili móc zaciągnąć się dymem, gdy skończył zaczął rozmowę

- Wracamy do reszty? - spytał
- A masz ochotę na oglądanie tej,jakże interesującej bajki? - odpowiedziałam pytaniem
- Nie. Napiszę im SMS'a i pójdziemy do NANDOS. - stwierdził - Niall na pewno o nas nie zapomni i zjawi się tam
- Taaak Niall i jego apetyt. - westchnęłam - Dobra to idziemy?
- Tak. Jasne - rzucił

*** 15 minut później

Znaleźliśmy się z zatłoczonej restauracji typu FastFood, zajęliśmy największy stolik i cierpliwie czekaliśmy na Charlotte i  chłopaków. Zjawili się dziesięć minut później, Niall od razu pobiegł do kasy, przy której stał z godzinę. Wybierał najlepsze i największe jedzenie, widać było, że spędzał tu ponad połowę swojego życia. Wrócił po chwili, podał mi i Char po kubełku coli z lodem, na który momentalnie się rzuciłam. Gdy wypiłam połowę, byłam w stanie prowadzić z nimi konwersację.

***
Zapowiadał się kolejny, miły dzień w szkole, uśmiechnęłam się, gdy w drzwiach zauważyłam czekającą na mnie Charlie. Dziewczyna podbiegła do mnie i zaczęła zdawać mi relację z dnia wczorajszego, kiedy to ja siedziałam już w domu a Niall i Louis odwozili ją pod jej miejsce zamieszkania. " Blondyn chyba nie jest mi obojętny. Jest miły, uroczy i naprawdę bardzo go lubię. Szkoda tylko , że nie wiem co czuje on.". Spojrzałam na nią i posłałam jej delikatny uśmiech, jak dla mnie sytuacja była  jasna już wczoraj. W szatni zdjęłam kurtkę i zmieniłam buty na czerwone Conversy, które tak strasznie kochałam. Minęłyśmy Vanessę, która nie wyglądała najlepiej, jej oczy były zapuchnięte i tak jakby nieobecne. Zostawiłam przyjaciółkę samą na korytarzu i podbiegłam do cheerleaderki, złapałam ją delikatnie za ramię, dziewczyna odwróciła się i rzuciła mi zszokowane spojrzenie. Delikatnie uniosłam kącik ust ku górze

- Co? Chcesz upokorzyć mnie jeszcze bardziej? - spytała z wyrzutem
- Nie. Chcę Ci powiedzieć, że....

_______________________________________________________________

No i jest 4.
Strasznie mi się ona nie podoba. Zbyt dużo... wszystkiego. Jeszcze ta końcówka... Bleeee.

+
Tytuł z piosenki
System of a down - Lonely Day

+ Dedyk dla Dusi , kolejnej czytelniczki (mam nadzieję, że moje głupoty Cię nie przestraszą). Jutro muszę skomentować twojego bloga, tak jak obiecałam zajrzałam tylko nie zostawiłam komentarza. Wybacz ;*


Hmmm... <3

niedziela, 11 marca 2012

03. I need your break when nobody is around....Cause I'm lost in this dream, I need you to hold me

Spojrzałam na zielonookiego chłopka, na którego głowie piętrzyła się burza loków, odetchnęłam z ulgą. Tak, byłam strasznie płochliwa, ale to wszystko spowodowane było moimi dotychczasowymi "przygodami". Czułam na sobie jego badawczy wzrok, jednak nie śmiałam zwrócić mu uwagi. Po chwili, jednak głos zabrał loczek:

- Czy wy przypadkiem nie pomyliłyście drzwi? - spytał z ironicznym uśmiechem
- Pójdę sprawdzić czy te cheerleaderki nadal są na korytarzu. - syknęła, ignorując pytanie - Zostań tu.
- Mam tu zostać z nim, zupełnie sama? - spytałam, ale moje pytanie zostało potraktowane jak powietrze
- Jestem Harry. - powiedział wyciągając dłoń
- Miło mi . Cho... - zaczęłam
- Tak wiem -dokończył

Uśmiechnęłam się starając zakryć zakłopotanie, Harry uśmiechnął się do mnie w dość dziwny sposób, którego nie potrafiłam rozgryźć. Delikatnie chwycił moją dłoń zaciągając mnie w głąb pomieszczenia, gdzie ujrzałam jego kolegów. Dwóch z nich siedziało na parapecie okna, natomiast trzeci niechlujnie opierał się o ścianę, zielonooki przedstawił mnie swoim przyjaciołom. Zayn, Niall oraz Liam przyglądali mi się zdezorientowani

- yyy... Co robisz w męskiej ubikacji? - spytał farbowany blondyn
- Ukrywam się przed gromadą Barbie. - zażartowałam
- Vanessa. - szepnął Liam znacząco patrząc na Zayn'a, który schował twarz w dłoniach
- Nie zapominaj o jej poddanych, które operują tylko jednym zdaniem: Gdzie jest mój błyszczyk? - powiedział Niall wykonując ruchy a'la robot
- Tak. Są przerażające. - rzuciłam

Siedzieliśmy w łazience i rozmawialiśmy na różne tematy. Trwała właśnie długa przerwa, co oznaczało, że mieliśmy sporo czasu na poznanie siebie. Chłopcy byli bardzo zabawni i przyjaźni, jednak ja z niecierpliwością czekałam na Charlotte, która powinna była zjawić się tu jakiś czas temu. "Może o mnie zapomniała." - pomyślałam, ale stwierdziłam, że to nie w jej stylu. Wyglądała na ułożoną i miłą osobę, która lubi towarzystwo innych. Byłam coraz bardziej zniecierpliwiona, kiedy usłyszałam krzyki za drzwiami:  "Kujonie! Powiedz swojej przyjaciółeczce, żeby wyszła. Mam z nią do pogadania!" wzdrygnęłam się słysząc ten głos.  " A sama nie możesz tego zrobić Blondyneczko?!" - kpiący głos owej kujonki dał mi do myślenia. Zerwałam się z miejsca i ruszyłam w kierunku wyjścia, otworzyłam szeroko drzwi stając twarzą w twarz z Vanessą, po mnie pomieszczenie opuścili chłopcy, kiedy dziewczyna ich zobaczyła na jej twarzy malował się gniew. Momentalnie zaczęła na mnie krzyczeć:

- Co ty sobie myślisz?! Zjawiasz się tu z nie wiadomo skąd i mieszasz się w moje życie. Chcesz osiągnąć popularność!? Za kogo ty się uważasz?! - wyrzuciła z siebie. Patrzyłam na nią tępym wzrokiem, nie zdołałam wyrzucić z siebie nawet słowa. Przyglądała nam się cała szkoła, ale dziewczyna nie przerywała spektaklu
- No może coś powiesz? - spytała prowokując mnie do działania
- Wybacz, ale uważam, iż twoje argumenty są żenujące i całkowicie pozbawione sensu - rzuciłam teatralnym głosem
- Chole dla niej to zbyt wygórowane słownictwo - wtrąciła Charlotte i pociągnęła mnie za rękę.  Chciała opuścić całe przedstawienie,
- Zayn może coś powiesz? - spytała Vanessa swojego chłopaka, odwróciłam się w ich stronę i czekałam na "cios"
- Jasne. - powiedział zadowolony -  Co robisz dzisiaj wieczorem? - spytał, a wokoło rozległo się głośne "uuuu"
- Nic - zaczęłam się śmiać obserwując przy tym minę tancerki
- Stary! Ona jest moja. - powiedział Harry
- Chyba kpisz. - odpowiedział Zayn uderzając loczka w ramię

Ruda dziewczyna wyciągnęła mnie z tłumu, kiedy zabrzmiał dzwonek ruszyłyśmy na salę gimnastyczną. Przedostatnią lekcją tego dnia był w-f, na którym grałyśmy w moją ukochaną siatkówkę, po skończonym treningu udałyśmy się na stołówkę, gdzie przy stoliku konsumowałyśmy frytki z ketchupem i sałatkę. Na początku każda z nas siedziała cicho, jednak po chwili obie zaczęłyśmy mówić. Pogrążyłyśmy się w rozmowie do czasu kiedy w drzwiach pojawiła się liderka Barbie. Kierując się w stronę stolika obdarzyła nas chłodnym spojrzeniem, starałyśmy się nie zwracać na nią uwagi, jednak uniemożliwił nam to Niall. Chłopak szedł za dziewczyną i starał się nią naśladować: kręcił tyłkiem, udawał cheerleaderkę wymachując przy tym rękami, zarzucał włosami. Nie mogłyśmy powstrzymać chichotu, kiedy już doszłyśmy do siebie zauważyłyśmy, że Harry wskazuje na nas palcem. Charlotte wysłała mi znaczące spojrzenie, uśmiechnęłam się.

- Uciekamy? - spytałam
- Nie. Wyjdziemy na idiotki. - szepnęła pochylając się nad stolikiem - A spotkanie u Ciebie po szkole nadal aktualne? -dodała zmieniając temat
- Jasne ! - krzyknęłam - Tylko Ja, Ty, dobra muzyka, czekolada i żelki.
- Zapowiada się ciekawie - rozmarzyła się
- Możemy się dosiąść? - usłyszałam głos za plecami
- Jasne. - powiedziała Charlotte wymachując energicznie widelcem. Chłopcy zajęli miejsca, obok mnie siedział Harry natomiast z drugiej strony Niall, który bezkarnie wyjadał mi frytki
- Ej idziemy dzisiaj do kina, może pójdziecie z nami? - spytał Liam. Charlotte spojrzała na mnie, kiwnęłam głową
- Czemu  nie. - odezwała się Ruda

Zadzwonił dzwonek, momentalnie zerwałyśmy się z miejsca zostawiając chłopców samych. Spoglądali na nas ze zdziwieniem, a my śmiałyśmy się jak głupie. Wpadłyśmy razem do klasy, zajęłyśmy miejsca, na lekcji pisałyśmy sobie karteczki obgadując szczegóły dzisiejszego wieczoru. Po skończonej lekcji udałyśmy się do szatni, skąd przebrane ruszyłyśmy na przystanek. Na początku miałyśmy jechać do domu mojej przyjaciółki, ponieważ chciała zostawić torbę i wziąć najpotrzebniejsze rzeczy. Siedziałyśmy na przystanku zupełnie same, kiedy podjechał, duży czarny samochód, okno od strony pasażera otworzyło się, a naszym oczom ukazał się Zayn.

- Może potrzebujecie szofera? - spytał a my zaprzeczyłyśmy
- A co do kina, to dajcie mi swoje numery bo nie mamy z wami żadnego kontaktu. - krzyknął Harry z głębi samochodu
- Ale jesteśmy głupie! -krzyknęła Charlotte po czym podała Zayn'owi swój numer, ja zrobiłam to samo.
- Żegnamy.- powiedział Niall, potem ich samochód zniknął nam z pola widzenia

***
Siedziałyśmy w moim pokoju słuchając muzyki, zajadając żelki i śmiejąc się do upadłego, gdy....

_______________________________________________________________________

Kompletnie nieudany ! Rozdział dedykuję Szczęściarze (nie wiem czy dobrze odmieniłam) i Rice, które jako jedyne komentują moje farmazony
+
Tytuł z piosenki - Beyonce -Scared of Lonley  


Love it <3



poniedziałek, 5 marca 2012

02. I fooled everyone and now what will i become? I have to start this over...

Otworzyłam niepewnie oczy i ujrzałam moją młodszą siostrę, która spacerowała po moim łóżku z uśmiechem na twarzy. Odchyliłam kołdrę wpuszczając ją do środka, położyła się obok wtulając się w moje ramię, pogłaskałam ją po główce i przytuliłam mocno. Kiedy wyswobodziłam ją ze swoich ramion mała zaczęła nucić pod nosem, znaną tylko sobie, melodię,  nie mogąc powstrzymać chichotu schowałam głowę w poduszkę. Poczułam malutką dłoń delikatnie błądzącą w moich włosach, spojrzałam na Melanie, która usiadła obok i przyglądała mi się zaciekawionym spojrzeniem, podniosłam się z łóżka i wzięłam siostrę na ręce. Zeszłyśmy do kuchni, gdzie na wielkim szklanym stole czekało moje śniadanie, oddałam małą w ręce matki a sama zajęłam się konsumowaniem płatków z mlekiem, gdy skończyłam ruszyłam do łazienki,  wykonałam tam poranną toaletę. Ubrana w czarne, koronkowe rajstopy, białą tunikę, czarną ramoneskę i botki w tym samym kolorze zeszłam na dół, gdzie rodzicielka czekała na mnie przy drzwiach wyjściowych. Wyszłyśmy z domu, uprzednio zamykając go na klucz, wolnym krokiem udałyśmy się w stronę szkoły, która rzekomo znajdowała się kilka przecznic dalej. Nasunęłam na nos szare pilotki, ponieważ wiosenne słońce nie dawało za wygraną i świeciło z całych sił.
***
Znalazłyśmy się pod wielką, starą budowlą, na której ścianie widniał napis: London High School. Budynek usytuowany   był w centrum miasta, co oznaczało, że do szkoły będę mogła jeździć autobusem, taki obrót sprawy bardzo mi się spodobał, ponieważ nie bardzo lubiłam piesze wycieczki. Należałam do ludzi, którzy cenią sobie wygodę i nie lubią się zbytnio przemęczać. Po chwili spostrzegłam, że jestem stoję przed budynkiem zupełnie sama, rozglądałam się za mamą i siostrą, jednak za nic nie mogłam ich odnaleźć. Weszłam do budynku, gdzie właśnie trwała przerwa, co oznaczało, że młodzież kłębiła się wszędzie wywołując przy tym straszny hałas i harmider, na początku niepewnie przemieszczałam się między nimi czując na sobie ich wzrok. Wzbudzałam w nich zainteresowanie, a oni nie starali się tego ukrywać, z reguły byłam raczej nieśmiała i nieufna, więc nie czułam się z tym dobrze, jednak uniosłam wysoko głowę i zacisnęłam pięści sprawiając przy tym wrażenie silnej i pewnej siebie osoby. Szczerze powiedziawszy podobało mi się to i sprawiało pewnego rodzaju satysfakcję.  Nagle poczułam uderzenie w ramię, nie zwróciłam na to uwagi nadal idąc przed siebie odwróciłam tylko wzrok, ujrzałam wysokiego chłopaka, który patrzył na mnie z ciekawością. Nasze oczy spotkały się na chwilę, można powiedzieć, że przyciągaliśmy się wzrokiem do czasu kiedy na jego szyję rzuciła się szczupła blondynka, której uwadze nie umknęło to, że razem z chłopakiem spoglądaliśmy na siebie z pożądaniem.  Jej niebieskie spojówki przeszyły mnie na wskroś, jednak obdarzając ją słodkim, wrednym uśmieszkiem zniknęłam za ścianą z poczuciem wygranej.  Z trudem znalazłam drzwi do gabinetu Dyrektora Szkoły, nacisnęłam mocno klamkę i weszłam do środka, gdzie przywitała mnie miła, starsza ode mnie brunetka. Powiedziała mi, abym poczekała w sekretariacie na mamę, która rozmawiała z głową szkoły, kiwnęłam głową usiadłam na granatowym krzesełku. Kobieta zaproponowała mi herbatę, jednak odmówiłam, po chwili wręczyła mi katalogi z ubraniami, obuwiem i kosmetykami. które wzięłam od niej z uśmiechem. Od zawsze lubiłam oglądać takie gazetki, ponieważ moja mama jest projektantką i często przynosiła mi różnego typu magazyny o modzie. Przeczytałam trzy gazety, kiedy usłyszałam, że drzwi od gabinetu się otwierają. Wstałam i oddałam gazety przyjaznej sekretarce, moja mama wyszła z pomieszczenia trzymając na rękach śpiącą Melanie.

- Witaj. Ustaliłem z twoją mamą, że dziś poznasz swoją klasę, potem ktoś oprowadzi cię po szkole. - oznajmił mnie starszy pan ubrany w garnitur
- Dobrze. - zgodziłam się
- To ja już pójdę - powiedziała mama -  A ty Chole bądź grzeczna.
- Mhm. - mruknęłam cicho.

Razem z sekretarką udałam się korytarzem w stronę pomieszczenia, w którym aktualnie lekcje miała moja przyszła klasa. Stanęłyśmy pod drzwiami, po czym brunetka weszła do sali prosząc nauczyciela o wyjście na korytarz. Przedstawiła mu sytuację po czym zniknęła, mężczyzna gestem dłoni zaprosił mnie do środka, zgodnie z jego poleceniem przeszłam przez próg drzwi wpatrzona w podłogę stanęłam pod tablicą. Ponownie tego dnia poczułam na sobie wzrok zebranych, jednak teraz nie miałam ochoty pokazywać im swojej sztucznej odwagi.

- Oto Rosalinda Ashley Perkins. Do jutra będzie uczyła się w waszej klasie, mam nadzieję, że przyjmiecie ją ciepło.Przybyła do nas z USA - powiedział
- Właściwie to jestem Chole. - wtrąciłam się i uniosłam wzrok
- Charlotte oprowadzisz nową koleżankę po szkole - skierował te słowa  do dziewczyny w okularach, która uśmiechnęła się ciepło
- Oczywiście - odpowiedziała odgarniając z czoła swoje rude kręcone włosy. Ubrana była w sięgającą do ziemi zieloną spódnicę w stylu hippie i stary rozciągnięty czerwony sweter. Na jej nosie spoczywały duże okulary. Wyglądała na dziewczynę, która dużo czasu spędza na edukacji

Usłyszałam cichy, piskliwy chichot dobiegający z końca sali, spojrzałam się na osobę, która nie przestawała się śmiać. Gdy zobaczyłam jej twarz zamarłam, była to blondynka, którą spotkałam dzisiaj na korytarzu. Siedziała na kolanach chłopaka, jej krótka spódniczka ledwo zakrywała pośladki, wyzywająca bluzka eksponowała piersi, ręce miała oplecione wokół jego szyi. Obok nich siedziało jeszcze trzech chłopców, których dziewczyna zaczepiała swoim słodkim głosikiem, jeden z nich oparł głowę na ławce natomiast dwóch pozostałych wydawało się być na skraju złamania nerwowego. Nauczyciel kazał mi zająć miejsce na końcu sali, gdzie miałam poczekać na koniec lekcji, usiadłam na krzesełku, którego miejsce nie zbyt mi odpowiadało, ponieważ blondynka mogła bezkarnie mnie obserwować. Nie chciałam być gorsza, więc   opierając się plecami o zimną, białą ścianę, patrzyłam bezczelnie na jej każdy ruch. "Zniszczę Cię" wypowiedziała bezgłośnie, udałam przestraszoną po czym uśmiechnęłam się pokazując jej środkowy palec. Ku mojemu nieszczęściu gest ten został zauważony przez jednego z towarzyszy pary, łokciem szturchnął kolegę obok, po czym powiedział mu coś na ucho. Chłopak z kręconymi włosami przyglądał mi się z zaciekawieniem, posłał mi szeroki uśmiech ukazując przy tym szereg białych zębów i słodkie dołki w policzkach, starałam się zrobić obojętną minę, jednak to tylko zachęciło go do dalszych poczynań. Nagle zadzwonił dzwonek, podniosłam się z miejsca i podbiegłam do Charlotte, chwyciłam ją pod ramię i wyszłyśmy z klasy.

- Dostałaś kluczyk od szafki? - spytała a ja kiwnęłam twierdząco głową.
- Jak tu jest? - spytałam kiedy przemierzałyśmy wielki biały korytarz
- To zależy od twojego statusu społecznego. Nastolatki w tej szkole to wielkie snoby. - powiedziała pozbawiona emocji -  Chłopcy, jednak nie wychylają się zbytnio poza swoje towarzystwo
- Co robisz dzisiaj po szkole? Może wpadłabyś do mnie? - zaproponowałam
- Chętnie - uśmiechnęła się

Po krótkiej chwili byłyśmy przy granatowych szafkach, dziewczyna wzięła mój kluczyk i przeczytała szybko numer : 934, bez problemu odnalazłyśmy właściwą półkę. Przekręciłam kluczyk w szafce, która znajdowała się tuż obok drzwi do męskiej toalety. Spojrzałam z odrazą na znaczek, który przedstawiał mężczyznę, Charlotte widząc mój wzrok wybuchnęła niepohamowanym śmiechem, po chwili śmiałyśmy się obie. Zamknęłam granatowe drzwiczki i rozejrzałam się dookoła, widziałam zbliżającą się postać wrednej blondynki ubraną w strój cheerleaderki, za nią szły dziewczyny ubrane w ten sam sposób,  wyglądały jak sterowane lalki  tej pierwszej.  Liderka namierzyła mnie swoim srogim spojrzeniem, pomachałam jej subtelnie, po czym złapałam Charlotte za rękę. Długo nie myśląc otworzyłam drzwi do męskiej toalety i weszłam tam wciągając za sobą moją, bezbronną towarzyszkę. Zdziwiona patrzyła na mnie spod dużych okularów, ewidentnie żądała wyjaśnień, których ja nie posiadałam. Uśmiechnęłam się i chciałam zacząć mówić, jednak usłyszałyśmy cichą rozmowę :

- Stary musisz to skończyć. - odezwał się głos
- Zamknij się. Ktoś tu jest.! - krzyk dobiegał z drugiej części łazienki, gdzie znajdowały się toalety -  Możesz iść to sprawdzić?
- Jasne - odezwał się trzeci głos
- Nie. Stój ja pójdę. - kolejny szept

Drzwi od jednej z kabin otworzyły się z głośnym hukiem, przestraszona pociągnęłam rudą za rękę i schowałyśmy się za ścianą. Kroki stawały się coraz głośniejsze, oznaczało to, że ten ktoś jest już blisko.  Nagle za ściany wyskoczył chłopak, zacisnęłam mocno oczy i zaczęłam krzyczeć, jednak po chwili Charlotte kazała mi się uspokoić, opanowałam emocje powoli rozchylając powieki. Spojrzałam na ...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I oto kolejny rozdział mojego opowiadania. Nadal nie wydarzyło się w nim nic wielkiego, jednak z czasem wszystko będzie nabierało większego tępa. Obiecuję...

+

Tytuł rozdziału to fragment  piosenki  zespołu SECONDHAND SERENADE  - something more  <3

+

dziękuje za komentarze pod poprzednim postem xD Obiecuję, że zajrzę na Wasze blogi .

+
Będę starała się dodawać rozdziały systematycznie co 2-3 dni. Z czasem, kiedy "nabiję" sobie  kilka rozdziałów do przodu będą one dodawane codziennie

+
Przepraszam za powtórzenia, bo to z nimi mam zawsze największy problem. xD
<3