poniedziałek, 5 marca 2012

02. I fooled everyone and now what will i become? I have to start this over...

Otworzyłam niepewnie oczy i ujrzałam moją młodszą siostrę, która spacerowała po moim łóżku z uśmiechem na twarzy. Odchyliłam kołdrę wpuszczając ją do środka, położyła się obok wtulając się w moje ramię, pogłaskałam ją po główce i przytuliłam mocno. Kiedy wyswobodziłam ją ze swoich ramion mała zaczęła nucić pod nosem, znaną tylko sobie, melodię,  nie mogąc powstrzymać chichotu schowałam głowę w poduszkę. Poczułam malutką dłoń delikatnie błądzącą w moich włosach, spojrzałam na Melanie, która usiadła obok i przyglądała mi się zaciekawionym spojrzeniem, podniosłam się z łóżka i wzięłam siostrę na ręce. Zeszłyśmy do kuchni, gdzie na wielkim szklanym stole czekało moje śniadanie, oddałam małą w ręce matki a sama zajęłam się konsumowaniem płatków z mlekiem, gdy skończyłam ruszyłam do łazienki,  wykonałam tam poranną toaletę. Ubrana w czarne, koronkowe rajstopy, białą tunikę, czarną ramoneskę i botki w tym samym kolorze zeszłam na dół, gdzie rodzicielka czekała na mnie przy drzwiach wyjściowych. Wyszłyśmy z domu, uprzednio zamykając go na klucz, wolnym krokiem udałyśmy się w stronę szkoły, która rzekomo znajdowała się kilka przecznic dalej. Nasunęłam na nos szare pilotki, ponieważ wiosenne słońce nie dawało za wygraną i świeciło z całych sił.
***
Znalazłyśmy się pod wielką, starą budowlą, na której ścianie widniał napis: London High School. Budynek usytuowany   był w centrum miasta, co oznaczało, że do szkoły będę mogła jeździć autobusem, taki obrót sprawy bardzo mi się spodobał, ponieważ nie bardzo lubiłam piesze wycieczki. Należałam do ludzi, którzy cenią sobie wygodę i nie lubią się zbytnio przemęczać. Po chwili spostrzegłam, że jestem stoję przed budynkiem zupełnie sama, rozglądałam się za mamą i siostrą, jednak za nic nie mogłam ich odnaleźć. Weszłam do budynku, gdzie właśnie trwała przerwa, co oznaczało, że młodzież kłębiła się wszędzie wywołując przy tym straszny hałas i harmider, na początku niepewnie przemieszczałam się między nimi czując na sobie ich wzrok. Wzbudzałam w nich zainteresowanie, a oni nie starali się tego ukrywać, z reguły byłam raczej nieśmiała i nieufna, więc nie czułam się z tym dobrze, jednak uniosłam wysoko głowę i zacisnęłam pięści sprawiając przy tym wrażenie silnej i pewnej siebie osoby. Szczerze powiedziawszy podobało mi się to i sprawiało pewnego rodzaju satysfakcję.  Nagle poczułam uderzenie w ramię, nie zwróciłam na to uwagi nadal idąc przed siebie odwróciłam tylko wzrok, ujrzałam wysokiego chłopaka, który patrzył na mnie z ciekawością. Nasze oczy spotkały się na chwilę, można powiedzieć, że przyciągaliśmy się wzrokiem do czasu kiedy na jego szyję rzuciła się szczupła blondynka, której uwadze nie umknęło to, że razem z chłopakiem spoglądaliśmy na siebie z pożądaniem.  Jej niebieskie spojówki przeszyły mnie na wskroś, jednak obdarzając ją słodkim, wrednym uśmieszkiem zniknęłam za ścianą z poczuciem wygranej.  Z trudem znalazłam drzwi do gabinetu Dyrektora Szkoły, nacisnęłam mocno klamkę i weszłam do środka, gdzie przywitała mnie miła, starsza ode mnie brunetka. Powiedziała mi, abym poczekała w sekretariacie na mamę, która rozmawiała z głową szkoły, kiwnęłam głową usiadłam na granatowym krzesełku. Kobieta zaproponowała mi herbatę, jednak odmówiłam, po chwili wręczyła mi katalogi z ubraniami, obuwiem i kosmetykami. które wzięłam od niej z uśmiechem. Od zawsze lubiłam oglądać takie gazetki, ponieważ moja mama jest projektantką i często przynosiła mi różnego typu magazyny o modzie. Przeczytałam trzy gazety, kiedy usłyszałam, że drzwi od gabinetu się otwierają. Wstałam i oddałam gazety przyjaznej sekretarce, moja mama wyszła z pomieszczenia trzymając na rękach śpiącą Melanie.

- Witaj. Ustaliłem z twoją mamą, że dziś poznasz swoją klasę, potem ktoś oprowadzi cię po szkole. - oznajmił mnie starszy pan ubrany w garnitur
- Dobrze. - zgodziłam się
- To ja już pójdę - powiedziała mama -  A ty Chole bądź grzeczna.
- Mhm. - mruknęłam cicho.

Razem z sekretarką udałam się korytarzem w stronę pomieszczenia, w którym aktualnie lekcje miała moja przyszła klasa. Stanęłyśmy pod drzwiami, po czym brunetka weszła do sali prosząc nauczyciela o wyjście na korytarz. Przedstawiła mu sytuację po czym zniknęła, mężczyzna gestem dłoni zaprosił mnie do środka, zgodnie z jego poleceniem przeszłam przez próg drzwi wpatrzona w podłogę stanęłam pod tablicą. Ponownie tego dnia poczułam na sobie wzrok zebranych, jednak teraz nie miałam ochoty pokazywać im swojej sztucznej odwagi.

- Oto Rosalinda Ashley Perkins. Do jutra będzie uczyła się w waszej klasie, mam nadzieję, że przyjmiecie ją ciepło.Przybyła do nas z USA - powiedział
- Właściwie to jestem Chole. - wtrąciłam się i uniosłam wzrok
- Charlotte oprowadzisz nową koleżankę po szkole - skierował te słowa  do dziewczyny w okularach, która uśmiechnęła się ciepło
- Oczywiście - odpowiedziała odgarniając z czoła swoje rude kręcone włosy. Ubrana była w sięgającą do ziemi zieloną spódnicę w stylu hippie i stary rozciągnięty czerwony sweter. Na jej nosie spoczywały duże okulary. Wyglądała na dziewczynę, która dużo czasu spędza na edukacji

Usłyszałam cichy, piskliwy chichot dobiegający z końca sali, spojrzałam się na osobę, która nie przestawała się śmiać. Gdy zobaczyłam jej twarz zamarłam, była to blondynka, którą spotkałam dzisiaj na korytarzu. Siedziała na kolanach chłopaka, jej krótka spódniczka ledwo zakrywała pośladki, wyzywająca bluzka eksponowała piersi, ręce miała oplecione wokół jego szyi. Obok nich siedziało jeszcze trzech chłopców, których dziewczyna zaczepiała swoim słodkim głosikiem, jeden z nich oparł głowę na ławce natomiast dwóch pozostałych wydawało się być na skraju złamania nerwowego. Nauczyciel kazał mi zająć miejsce na końcu sali, gdzie miałam poczekać na koniec lekcji, usiadłam na krzesełku, którego miejsce nie zbyt mi odpowiadało, ponieważ blondynka mogła bezkarnie mnie obserwować. Nie chciałam być gorsza, więc   opierając się plecami o zimną, białą ścianę, patrzyłam bezczelnie na jej każdy ruch. "Zniszczę Cię" wypowiedziała bezgłośnie, udałam przestraszoną po czym uśmiechnęłam się pokazując jej środkowy palec. Ku mojemu nieszczęściu gest ten został zauważony przez jednego z towarzyszy pary, łokciem szturchnął kolegę obok, po czym powiedział mu coś na ucho. Chłopak z kręconymi włosami przyglądał mi się z zaciekawieniem, posłał mi szeroki uśmiech ukazując przy tym szereg białych zębów i słodkie dołki w policzkach, starałam się zrobić obojętną minę, jednak to tylko zachęciło go do dalszych poczynań. Nagle zadzwonił dzwonek, podniosłam się z miejsca i podbiegłam do Charlotte, chwyciłam ją pod ramię i wyszłyśmy z klasy.

- Dostałaś kluczyk od szafki? - spytała a ja kiwnęłam twierdząco głową.
- Jak tu jest? - spytałam kiedy przemierzałyśmy wielki biały korytarz
- To zależy od twojego statusu społecznego. Nastolatki w tej szkole to wielkie snoby. - powiedziała pozbawiona emocji -  Chłopcy, jednak nie wychylają się zbytnio poza swoje towarzystwo
- Co robisz dzisiaj po szkole? Może wpadłabyś do mnie? - zaproponowałam
- Chętnie - uśmiechnęła się

Po krótkiej chwili byłyśmy przy granatowych szafkach, dziewczyna wzięła mój kluczyk i przeczytała szybko numer : 934, bez problemu odnalazłyśmy właściwą półkę. Przekręciłam kluczyk w szafce, która znajdowała się tuż obok drzwi do męskiej toalety. Spojrzałam z odrazą na znaczek, który przedstawiał mężczyznę, Charlotte widząc mój wzrok wybuchnęła niepohamowanym śmiechem, po chwili śmiałyśmy się obie. Zamknęłam granatowe drzwiczki i rozejrzałam się dookoła, widziałam zbliżającą się postać wrednej blondynki ubraną w strój cheerleaderki, za nią szły dziewczyny ubrane w ten sam sposób,  wyglądały jak sterowane lalki  tej pierwszej.  Liderka namierzyła mnie swoim srogim spojrzeniem, pomachałam jej subtelnie, po czym złapałam Charlotte za rękę. Długo nie myśląc otworzyłam drzwi do męskiej toalety i weszłam tam wciągając za sobą moją, bezbronną towarzyszkę. Zdziwiona patrzyła na mnie spod dużych okularów, ewidentnie żądała wyjaśnień, których ja nie posiadałam. Uśmiechnęłam się i chciałam zacząć mówić, jednak usłyszałyśmy cichą rozmowę :

- Stary musisz to skończyć. - odezwał się głos
- Zamknij się. Ktoś tu jest.! - krzyk dobiegał z drugiej części łazienki, gdzie znajdowały się toalety -  Możesz iść to sprawdzić?
- Jasne - odezwał się trzeci głos
- Nie. Stój ja pójdę. - kolejny szept

Drzwi od jednej z kabin otworzyły się z głośnym hukiem, przestraszona pociągnęłam rudą za rękę i schowałyśmy się za ścianą. Kroki stawały się coraz głośniejsze, oznaczało to, że ten ktoś jest już blisko.  Nagle za ściany wyskoczył chłopak, zacisnęłam mocno oczy i zaczęłam krzyczeć, jednak po chwili Charlotte kazała mi się uspokoić, opanowałam emocje powoli rozchylając powieki. Spojrzałam na ...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I oto kolejny rozdział mojego opowiadania. Nadal nie wydarzyło się w nim nic wielkiego, jednak z czasem wszystko będzie nabierało większego tępa. Obiecuję...

+

Tytuł rozdziału to fragment  piosenki  zespołu SECONDHAND SERENADE  - something more  <3

+

dziękuje za komentarze pod poprzednim postem xD Obiecuję, że zajrzę na Wasze blogi .

+
Będę starała się dodawać rozdziały systematycznie co 2-3 dni. Z czasem, kiedy "nabiję" sobie  kilka rozdziałów do przodu będą one dodawane codziennie

+
Przepraszam za powtórzenia, bo to z nimi mam zawsze największy problem. xD
<3





2 komentarze:

  1. Notka b. fajna. Czy musiałaś zakończyć post w tak fascynującym momencie? Ale chyba jednak wiem kogo zobaczyła Chole ;**
    Bardzo ci dziękuję za komentowanie i odwiedzanie mojego bloga ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. no i trzeba czekać :(
    niemoge sie doczekać nexta i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń