niedziela, 11 marca 2012

03. I need your break when nobody is around....Cause I'm lost in this dream, I need you to hold me

Spojrzałam na zielonookiego chłopka, na którego głowie piętrzyła się burza loków, odetchnęłam z ulgą. Tak, byłam strasznie płochliwa, ale to wszystko spowodowane było moimi dotychczasowymi "przygodami". Czułam na sobie jego badawczy wzrok, jednak nie śmiałam zwrócić mu uwagi. Po chwili, jednak głos zabrał loczek:

- Czy wy przypadkiem nie pomyliłyście drzwi? - spytał z ironicznym uśmiechem
- Pójdę sprawdzić czy te cheerleaderki nadal są na korytarzu. - syknęła, ignorując pytanie - Zostań tu.
- Mam tu zostać z nim, zupełnie sama? - spytałam, ale moje pytanie zostało potraktowane jak powietrze
- Jestem Harry. - powiedział wyciągając dłoń
- Miło mi . Cho... - zaczęłam
- Tak wiem -dokończył

Uśmiechnęłam się starając zakryć zakłopotanie, Harry uśmiechnął się do mnie w dość dziwny sposób, którego nie potrafiłam rozgryźć. Delikatnie chwycił moją dłoń zaciągając mnie w głąb pomieszczenia, gdzie ujrzałam jego kolegów. Dwóch z nich siedziało na parapecie okna, natomiast trzeci niechlujnie opierał się o ścianę, zielonooki przedstawił mnie swoim przyjaciołom. Zayn, Niall oraz Liam przyglądali mi się zdezorientowani

- yyy... Co robisz w męskiej ubikacji? - spytał farbowany blondyn
- Ukrywam się przed gromadą Barbie. - zażartowałam
- Vanessa. - szepnął Liam znacząco patrząc na Zayn'a, który schował twarz w dłoniach
- Nie zapominaj o jej poddanych, które operują tylko jednym zdaniem: Gdzie jest mój błyszczyk? - powiedział Niall wykonując ruchy a'la robot
- Tak. Są przerażające. - rzuciłam

Siedzieliśmy w łazience i rozmawialiśmy na różne tematy. Trwała właśnie długa przerwa, co oznaczało, że mieliśmy sporo czasu na poznanie siebie. Chłopcy byli bardzo zabawni i przyjaźni, jednak ja z niecierpliwością czekałam na Charlotte, która powinna była zjawić się tu jakiś czas temu. "Może o mnie zapomniała." - pomyślałam, ale stwierdziłam, że to nie w jej stylu. Wyglądała na ułożoną i miłą osobę, która lubi towarzystwo innych. Byłam coraz bardziej zniecierpliwiona, kiedy usłyszałam krzyki za drzwiami:  "Kujonie! Powiedz swojej przyjaciółeczce, żeby wyszła. Mam z nią do pogadania!" wzdrygnęłam się słysząc ten głos.  " A sama nie możesz tego zrobić Blondyneczko?!" - kpiący głos owej kujonki dał mi do myślenia. Zerwałam się z miejsca i ruszyłam w kierunku wyjścia, otworzyłam szeroko drzwi stając twarzą w twarz z Vanessą, po mnie pomieszczenie opuścili chłopcy, kiedy dziewczyna ich zobaczyła na jej twarzy malował się gniew. Momentalnie zaczęła na mnie krzyczeć:

- Co ty sobie myślisz?! Zjawiasz się tu z nie wiadomo skąd i mieszasz się w moje życie. Chcesz osiągnąć popularność!? Za kogo ty się uważasz?! - wyrzuciła z siebie. Patrzyłam na nią tępym wzrokiem, nie zdołałam wyrzucić z siebie nawet słowa. Przyglądała nam się cała szkoła, ale dziewczyna nie przerywała spektaklu
- No może coś powiesz? - spytała prowokując mnie do działania
- Wybacz, ale uważam, iż twoje argumenty są żenujące i całkowicie pozbawione sensu - rzuciłam teatralnym głosem
- Chole dla niej to zbyt wygórowane słownictwo - wtrąciła Charlotte i pociągnęła mnie za rękę.  Chciała opuścić całe przedstawienie,
- Zayn może coś powiesz? - spytała Vanessa swojego chłopaka, odwróciłam się w ich stronę i czekałam na "cios"
- Jasne. - powiedział zadowolony -  Co robisz dzisiaj wieczorem? - spytał, a wokoło rozległo się głośne "uuuu"
- Nic - zaczęłam się śmiać obserwując przy tym minę tancerki
- Stary! Ona jest moja. - powiedział Harry
- Chyba kpisz. - odpowiedział Zayn uderzając loczka w ramię

Ruda dziewczyna wyciągnęła mnie z tłumu, kiedy zabrzmiał dzwonek ruszyłyśmy na salę gimnastyczną. Przedostatnią lekcją tego dnia był w-f, na którym grałyśmy w moją ukochaną siatkówkę, po skończonym treningu udałyśmy się na stołówkę, gdzie przy stoliku konsumowałyśmy frytki z ketchupem i sałatkę. Na początku każda z nas siedziała cicho, jednak po chwili obie zaczęłyśmy mówić. Pogrążyłyśmy się w rozmowie do czasu kiedy w drzwiach pojawiła się liderka Barbie. Kierując się w stronę stolika obdarzyła nas chłodnym spojrzeniem, starałyśmy się nie zwracać na nią uwagi, jednak uniemożliwił nam to Niall. Chłopak szedł za dziewczyną i starał się nią naśladować: kręcił tyłkiem, udawał cheerleaderkę wymachując przy tym rękami, zarzucał włosami. Nie mogłyśmy powstrzymać chichotu, kiedy już doszłyśmy do siebie zauważyłyśmy, że Harry wskazuje na nas palcem. Charlotte wysłała mi znaczące spojrzenie, uśmiechnęłam się.

- Uciekamy? - spytałam
- Nie. Wyjdziemy na idiotki. - szepnęła pochylając się nad stolikiem - A spotkanie u Ciebie po szkole nadal aktualne? -dodała zmieniając temat
- Jasne ! - krzyknęłam - Tylko Ja, Ty, dobra muzyka, czekolada i żelki.
- Zapowiada się ciekawie - rozmarzyła się
- Możemy się dosiąść? - usłyszałam głos za plecami
- Jasne. - powiedziała Charlotte wymachując energicznie widelcem. Chłopcy zajęli miejsca, obok mnie siedział Harry natomiast z drugiej strony Niall, który bezkarnie wyjadał mi frytki
- Ej idziemy dzisiaj do kina, może pójdziecie z nami? - spytał Liam. Charlotte spojrzała na mnie, kiwnęłam głową
- Czemu  nie. - odezwała się Ruda

Zadzwonił dzwonek, momentalnie zerwałyśmy się z miejsca zostawiając chłopców samych. Spoglądali na nas ze zdziwieniem, a my śmiałyśmy się jak głupie. Wpadłyśmy razem do klasy, zajęłyśmy miejsca, na lekcji pisałyśmy sobie karteczki obgadując szczegóły dzisiejszego wieczoru. Po skończonej lekcji udałyśmy się do szatni, skąd przebrane ruszyłyśmy na przystanek. Na początku miałyśmy jechać do domu mojej przyjaciółki, ponieważ chciała zostawić torbę i wziąć najpotrzebniejsze rzeczy. Siedziałyśmy na przystanku zupełnie same, kiedy podjechał, duży czarny samochód, okno od strony pasażera otworzyło się, a naszym oczom ukazał się Zayn.

- Może potrzebujecie szofera? - spytał a my zaprzeczyłyśmy
- A co do kina, to dajcie mi swoje numery bo nie mamy z wami żadnego kontaktu. - krzyknął Harry z głębi samochodu
- Ale jesteśmy głupie! -krzyknęła Charlotte po czym podała Zayn'owi swój numer, ja zrobiłam to samo.
- Żegnamy.- powiedział Niall, potem ich samochód zniknął nam z pola widzenia

***
Siedziałyśmy w moim pokoju słuchając muzyki, zajadając żelki i śmiejąc się do upadłego, gdy....

_______________________________________________________________________

Kompletnie nieudany ! Rozdział dedykuję Szczęściarze (nie wiem czy dobrze odmieniłam) i Rice, które jako jedyne komentują moje farmazony
+
Tytuł z piosenki - Beyonce -Scared of Lonley  


Love it <3



6 komentarzy:

  1. świetny blog! strasznie mi sie podoba więc napisz następny rozdział jak najszybciej!!!
    zapraszam do mnie http://dusiaa-loseall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje xD
      Obiecuję, że zajrzę (tylko nie dzisiaj, bo już nie dam rady)

      Usuń
  2. dobrze tak Vanesie ..
    ,,Siedziałyśmy w moim pokoju słuchając muzyki, zajadając żelki i śmiejąc się do upadłego, gdy....''
    gdy co ?! co sie stało ? no nic trzba czekać :/
    a tak wogóle super rozdził ^^ i dziekuje za dedykacje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh! Dziękuję ci za dedykacje, kochana ;**
    Co do rozdziału to jest genialny. Ten "taniec" Niall'a w stołówce, tekst Zayn'a, po tym jak wyszli z toalety. Masz świetne poczucie humoru ;) Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja i poczucie humoru? xD dziękuje za komentarz. a za dedykacje nie ma sprawy bynajmniej tak mogę się Wam odwdzięczyć za czytanie tych moich głupot

      Usuń
    2. Głupot? Ty chyba do reszty zwariowałaś! Przecież to nie są żadne głupoty! A i chciałam cię poinformować, ze u mnie pojawiła się nowa notka, serdecznie zapraszam!

      Usuń