sobota, 24 marca 2012

05.I just have time for you...enjoy the view

Zostawiłam przyjaciółkę samą na korytarzu i podbiegłam do cheerleaderki, złapałam ją delikatnie za ramię, dziewczyna odwróciła się i rzuciła mi zszokowane spojrzenie. Delikatnie uniosłam kącik ust ku górze



- Co? Chcesz upokorzyć mnie jeszcze bardziej? - spytała z wyrzutem
- Nie. Chcę Ci powiedzieć, że jest mi cholernie przykro. - powiedziałam
- Mogłaś pomyśleć o tym wcześniej. - rzuciła oschle
- Przecież sama widziałaś, że zostałam w to wplątana bez mojej zgody. -broniłam - Nie chciałam cię zranić. Wybacz. - powiedziałam i odeszłam
- Masz rację - usłyszałam za plecami-. To moja wina, zachowuje się jak rozpieszczona dziewczynka i bezpodstawnie ranię ludzi
- Nie da się ukryć. - dodałam i uśmiechnęłam się próbując ukryć zdziwienie - Może spotkamy się na stołówce podczas przerwy
- Jasne. - rzuciła mi ze śmiechem

Odeszłam zostawiając Vanessę samą. Podeszłam do Charlotte, która z niedowierzaniem obserwowała całą sytuację. Obdarzyłam ją tajemniczym spojrzeniem i poszłam dalej, moja koleżanka nadal stała w miejscu jednak zerwała się po chwili i szybko do mnie podbiegła. Zaczęła wypytywać mnie o treść rozmowy z cheerleaderką, opowiedziałam jej w skrócie  o czym rozmawiałam z Van, jednak pominęłam fakt o stołówce, wiedziałam, że nie byłaby zadowolona.  Weszłyśmy do klasy równo z dzwonkiem, zajęłyśmy odpowiednie miejsca, po czym z uwagą słuchałyśmy pani od biologii. Co jakiś czas dyskretnie obserwowałam Lottie, z której twarzy nie znikał uśmiech, mogłam tylko przypuszczać, że myśli o Irlandczyku. Właśnie, gdzie oni się podziewali? Od rana ich nie widziałam, może nas unikali po wczorajszym spotkaniu? Niespodziewanie w moich uszach rozbrzmiał dźwięk szkolnego dzwonka, wstałam z krzesełka i ruszyłam w stronę drzwi.  Wychodząc z klasy z impetem wpadłam na kogoś, runęłam na ziemię, otrząsnęłam się po chwili i rozejrzałam się dookoła. Nade mną stał przystojny chłopak, jego niebieskie źrenice obserwowały mnie dokładnie, blond włosy ułożone w nieładzie dodawały mu uroku rozrabiaki, ubrany był w czarno-niebieską koszulę w kratę i luźne jeansy. Uśmiechnął się ciepło i podał mi rękę, pewnie chwyciłam jego dłoń, kiedy już stałam na nogach przedstawiłam mu się

- Matt - odpowiedział zachrypniętym głosem - Twoja koleżanka na ciebie czeka - dodał po chwili wskazując palcem Charlotte
- Ok.  Dzięki za informację i przepraszam. - powiedziałam z uśmiechem
- Nic się nie stało, zdarza się. Pewnie się jeszcze spotkamy - rzucił, a jego głos delikatnie rozległ się w moich uszach.

Podbiegłam do przyjaciółki, która nie ukrywała rozbawienia w związku z zaistniałą sytuacją. Udawałam oburzoną jednak w środku nie mogłam wytrzymać, dziewczyna delikatnie szturchnęła mnie w ramię. Wyrwałam się z zamyśleń,  zaczęłam rozmowę o błękitnookim chłopaku. Zdaniem rudzielca Matt był typowym szkolnym przystojniakiem, zgrywał twardziela, ale potrafił oczarować dziewczyny, złamał wiele serc. Kręciły go motocykle i deskorolki, którymi otaczał się po szkole. Miałyśmy wolną godzinę, więc mogłyśmy robić co tylko nam się podobało. Chciałam iść do pobliskiego supermarketu, ale Lottie miała dla nas inne plany. Z tajemniczym wyrazem twarzy oznajmiła mi, że zabierze mnie w sekretne miejsce. Prowadzona po ciasnym, ciemnym korytarzu nie zaprzestawałam mówić. Widziałam zirytowaną miną mojej towarzyszki, najwyraźniej chciała abym była cicho jednak ja nie zaprzątałam sobie tym głowy tylko ciągnęłam w nieskończoność mój monolog. Stanęłyśmy pod wielkimi, metalowymi drzwiami, gdzie przedstawione zostały mi zasady zachowania po "tej drugiej stronie", kiwałam dobitnie głową na znak zrozumienia. Gdy dziewczyna zakończyła przedstawiać mi regulamin ponownie zaczęłam rozmowę na temat Matt'a, który mnie oczarował. Dziewczyna wyciągnęła spod koszulki kluczyk, którym otworzyła drzwi, pchnęła je z całej siły po czym wciągnęła mnie do środka. Zdezorientowana znalazłam się  w środku

- ... on jest taki uroczy, kochany - wzdychałam
- Uspokój się. - powiedziała znacząco dziewczyna
- Tak. Mogłabyś przestać, bo się zawstydzę - usłyszałam głos Harolda, odwróciłam się w jego stronę
- Yyy, co wy tu robicie? - spytałam oszołomiona widząc chłopców - Myślałam, że to kryjówka Charlie, coś spokojnego w sam raz do nauki
- Czyli ona jeszcze nie wie? - Liam skierował to pytanie do Char, która przecząco ruszyła głową
- Ej ja tu jestem! - krzyknęłam - Czego nie wiem?
- Chodź. - usłyszałam głos Zayn'a, który pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia

  Ponownie znalazłam się w ciasnym, obskurnym korytarzyku, gdzie Zayn szarmancko oparł się o ścianę, wyciągnął w kieszeni papierosa i zaczął zaciągać się dymem. Niecierpliwie czekałam na wyjaśnienia, chłopak wydawał się być w innym świecie, nie śpieszył się z odpowiedzią. Po pewnym czasie stanął przede mną, patrzył mi prosto w oczy, jego usta znajdowały się na wysokości mojego nosa, na jego twarzy malował się wyraz powagi. Powiedział mi o ich planach, wszystko ze szczegółami, Charlotte wiedziała o wszystkim już wczoraj, natomiast ja byłam dla nich tą nową,tą do której zdaniem Zayn'a nie mieli zaufania. Patrzyłam z niedowierzaniem na chłopaka, który zbliżył się do mnie, dzielił nas tylko jeden, malutki krok. Przyparł mnie do ściany i zablokował mi drogę ramionami, jego wzrok krążył po mojej twarzy, nie ufał mi, wypowiedział tylko kilka słów : "Nikt nie może się tym dowiedzieć".  Wyswobodziłam się z jego ramion, po czym powiedziałam mu tylko, że nie mam zamiaru mówić nikomu o ich sekrecie, bolało mnie to, że nie dowiedziałam się o tym wszystkim w tym samym czasie co Charlotte. Po raz ostatni spojrzałam na Zayn'a, skierowałam się w stronę wyjścia, chłopak oparł się o ścianę i obserwował jak odchodziłam, po chwili zniknął za metalowymi drzwiami.

***
Nie zostałam na pozostałych lekcjach, po prostu wyszłam ze szkoły nie zostawiając nikomu żadnej wiadomości.  Skierowałam się w stronę pobliskiego parku, usiadłam po turecku na ławce i obserwowałam przechodniów, którzy spędzali miłe chwile na piknikach. Zamyśliłam się. Zastanawiałam się, co jest we mnie takiego, co nie pozwala mi zaufać, przecież Charlie też dopiero wczoraj zbliżyła się do chłopaków, ja również, obydwie spędziłyśmy z nimi tyle samo czasu. Z przemyśleń wyrwał mnie głos...





________________________________________________________________


No to jest kolejny rozdział. Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam weny. Strasznie nie podoba mi się to co z tego wyszło, ale ...



Tytuł rozdziału to fragmenty piosenki Busy by Olly Murs

Dziękuje za komentarze ;*

2 komentarze:

  1. Rozdział b. fajny. Hehe, ale Vanessa się musiała zdziwić ;p No właśnie. Chole wyszła ze szkoły, a co z Van? Przecież się umówiły. A co do Zayna, to przeraża mnie w twoim opowiadaniu... Nie wiem dlaczego ale zaczynam się bać tego tajemniczego i pociągającego faceta z papierosem w ręku...
    Dziękuję za miły komentarz u mnie! Taak, całus od Lou wstawiłam specjalnie dla ciebie ;** <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty rozdział ^^
    zgadzam się z tym , że Zayn jest troche przerażający ..
    no i ciekawi mnie dlaczego chłopcy tak szybko nie zaufali
    Chole niż Char . Mam nadzieje ,że się dowiem :P
    czekam na nexta i zapraszam do siebie na nowy rozdział :D
    pozdrawiam oraz życze weny : **

    OdpowiedzUsuń